Prawo pacjenta do leczenia bólu obowiązuje w Polsce od 2017 roku. Nie jest przywilejem, dobrą wolą personelu medycznego ani świadczeniem zarezerwowanym wyłącznie dla pacjentów onkologicznych lub terminalnie chorych. Jest prawem każdego pacjenta, niezależnie od rozpoznania, wieku, miejsca zamieszkania czy rodzaju placówki, w której udzielane jest świadczenie zdrowotne.

Mimo to eksperci alarmują, że ból w Polsce nadal jest leczony zbyt późno. Jak wskazała dr n. med. i n. o zdr. Marzena Domańska-Sadynica, prezes Fundacji Eksperci dla Zdrowia, jednym z największych problemów pozostaje bagatelizowanie bólu przez samych pacjentów oraz zbyt późne zgłaszanie się po pomoc. Według ekspertki około 30 procent pacjentów samodzielnie leczy ból różnymi, często powielającymi się substancjami medycznymi.

Problem nie dotyczy wyłącznie organizacji systemu ochrony zdrowia, ale również świadomości społecznej. Łatwy dostęp do leków przeciwbólowych, możliwość ich kupienia nie tylko w aptece, ale również w sklepach czy na stacjach benzynowych, sprawia, że wielu pacjentów traktuje ból jako dolegliwość, którą trzeba „przeczekać” albo zagłuszyć kolejną tabletką. Tymczasem ból, zwłaszcza przewlekły, nie jest wyłącznie objawem. Może być chorobą samą w sobie i wymagać diagnostyki, oceny natężenia oraz odpowiednio dobranego leczenia.

Z punktu widzenia prawa medycznego kluczowe znaczenie ma art. 20a ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Zgodnie z tym przepisem pacjent ma prawo do leczenia bólu, a podmiot udzielający świadczeń zdrowotnych jest obowiązany podejmować działania polegające na określeniu stopnia natężenia bólu, leczeniu bólu oraz monitorowaniu skuteczności tego leczenia. Oznacza to, że leczenie bólu nie może być traktowane jako element dodatkowy, zależny od uznania lekarza czy organizacji pracy placówki. Jest obowiązkiem ustawowym.

W praktyce obowiązek ten powinien oznaczać regularne pytanie pacjenta o ból, ocenę jego natężenia, odnotowanie tej informacji w dokumentacji medycznej oraz wdrożenie adekwatnego postępowania. Nie wystarczy ogólne stwierdzenie, że pacjent „zgłasza dolegliwości bólowe”. Konieczne jest ustalenie, jak silny jest ból, jaki ma charakter, czy się nasila, czy zastosowane leczenie działa i czy wymaga modyfikacji. Dopiero taka procedura pozwala mówić o realnym poszanowaniu prawa pacjenta.

W tym kontekście szczególnie niepokojące są dane dotyczące samoleczenia. Jeżeli znaczna część pacjentów samodzielnie sięga po leki przeciwbólowe, często łącząc różne preparaty zawierające te same lub podobne substancje czynne, pojawia się ryzyko działań niepożądanych, interakcji lekowych, uszkodzenia wątroby, nerek, przewodu pokarmowego czy układu sercowo-naczyniowego. Pacjent, który długo leczy się sam, trafia do lekarza później, często z bardziej zaawansowanym problemem zdrowotnym.

Dlatego leczenie bólu nie może być rozumiane wyłącznie jako przepisanie leku przeciwbólowego. To proces, który obejmuje edukację pacjenta, diagnostykę, dobór terapii, monitorowanie efektów oraz ocenę bezpieczeństwa stosowanego leczenia. W niektórych przypadkach konieczne może być skierowanie pacjenta do poradni leczenia bólu, zastosowanie leczenia skojarzonego, rehabilitacji, wsparcia psychologicznego albo metod interwencyjnych.

Z perspektywy podmiotów leczniczych prawo pacjenta do leczenia bólu powinno być traktowane jako jeden z elementów jakości i bezpieczeństwa udzielanych świadczeń. Placówka medyczna powinna posiadać procedury dotyczące oceny i monitorowania bólu, a personel powinien być przeszkolony w zakresie ich stosowania. Brak reakcji na zgłaszany ból, brak dokumentowania jego natężenia albo ograniczenie się do doraźnych zaleceń bez oceny skuteczności leczenia może rodzić nie tylko konsekwencje medyczne, ale również prawne.

Warto podkreślić, że prawo do leczenia bólu dotyczy wszystkich pacjentów: po zabiegach operacyjnych, pacjentów onkologicznych, neurologicznych, ortopedycznych, internistycznych, osób starszych, dzieci, kobiet rodzących oraz pacjentów z bólem przewlekłym. Nie ma podstaw, aby bagatelizować ból tylko dlatego, że „wynika z choroby”, „jest typowy po zabiegu” albo „pacjent musi się przyzwyczaić”. Takie podejście jest niezgodne ze współczesną wiedzą medyczną i z obowiązującymi przepisami.

Eksperci zwracają uwagę, że przewlekły ból stanowi również ogromne obciążenie społeczne i ekonomiczne. Dr Domańska-Sadynica wskazała, że ból przewlekły może generować koszty sięgające 4 procent PKB. To pokazuje, że niewłaściwe leczenie bólu nie jest wyłącznie problemem indywidualnego pacjenta, ale także problemem systemowym: wpływa na absencję w pracy, koszty leczenia, niepełnosprawność, jakość życia i funkcjonowanie całych rodzin.

W ostatnich latach rozszerzono dostęp do terapii przeciwbólowych i metod leczenia, w tym technik inwazyjnych stosowanych u pacjentów opornych na leczenie farmakologiczne. Jednak nawet najlepsze rozwiązania prawne i terapeutyczne nie będą skuteczne, jeżeli pacjent nie zgłosi bólu, lekarz go nie oceni, a placówka nie wdroży właściwego postępowania.

Prawo pacjenta do leczenia bólu nie powinno być martwym przepisem. Powinno być codzienną praktyką w gabinecie lekarza rodzinnego, poradni specjalistycznej, szpitalu, hospicjum, na SOR-ze i w opiece długoterminowej. Ból trzeba mierzyć, dokumentować i leczyć. Pacjent nie powinien być pozostawiony sam sobie z tabletką kupioną przy okazji tankowania samochodu.

Problem bólu w Polsce nie polega wyłącznie na tym, że pacjenci cierpią. Problem polega na tym, że zbyt często cierpią za długo, zanim ktokolwiek potraktuje ich ból poważnie.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *