Stanowisko Ministerstwa Zdrowia, zgodnie z którym procedury medycyny estetyczno-naprawczej są świadczeniami zdrowotnymi, a nie usługami kosmetycznymi, wywołuje realne skutki prawne zarówno dla pacjentów, jak i dla podmiotów działających na rynku beauty. W praktyce oznacza to nie tylko zmianę narracji, ale także nowe obowiązki i nowe ryzyka odpowiedzialności.

Odpowiedzialność prawna za wykonywanie zabiegów bez uprawnień

Wykonywanie świadczeń zdrowotnych bez posiadania prawa wykonywania zawodu lekarza lub lekarza dentysty może rodzić wielopoziomową odpowiedzialność.

Po pierwsze, w grę wchodzi odpowiedzialność karna. Zgodnie z przepisami, udzielanie świadczeń zdrowotnych bez uprawnień może zostać zakwalifikowane jako wykonywanie działalności medycznej bez tytułu prawnego, zwłaszcza gdy prowadzi do uszczerbku na zdrowiu pacjenta.

Po drugie, możliwa jest odpowiedzialność cywilna wobec pacjenta. Osoba, która doznała powikłań po zabiegu wykonanym przez osobę nieuprawnioną, może dochodzić:

  • odszkodowania,
  • zadośćuczynienia,
  • renty (w przypadku trwałych następstw).

Co istotne, brak formalnych kwalifikacji osoby wykonującej zabieg znacząco ułatwia pacjentowi wykazanie winy, a często wręcz przesądza o jej istnieniu.

Po trzecie, pojawia się odpowiedzialność administracyjna – w tym możliwość nałożenia kar przez organy nadzorcze, a także zamknięcia działalności prowadzonej z naruszeniem przepisów.

Czy kosmetolodzy mogą wykonywać jakiekolwiek zabiegi?

Stanowisko Ministerstwa Zdrowia nie oznacza całkowitego wykluczenia kosmetologów z rynku. Kluczowe znaczenie ma jednak granica między zabiegiem kosmetycznym a świadczeniem zdrowotnym.

Kosmetolodzy nadal mogą wykonywać:

  • zabiegi pielęgnacyjne,
  • procedury powierzchowne, niewymagające naruszenia ciągłości tkanek,
  • zabiegi, które nie wiążą się z ingerencją w struktury anatomiczne ani z ryzykiem medycznym.

Natomiast wszelkie iniekcje, zabiegi z użyciem toksyny botulinowej, wypełniaczy, nici, laserów o charakterze leczniczym czy procedur ingerujących w głębsze warstwy skóry – zostały jednoznacznie przypisane do zakresu medycyny.

To rozróżnienie jest kluczowe, ponieważ w razie sporu sądowego nie liczy się nazwa zabiegu użyta w ofercie, lecz jego rzeczywisty charakter i ryzyko medyczne.

Prawa pacjenta w kontekście medycyny estetycznej

Uznanie medycyny estetyczno-naprawczej za świadczenie zdrowotne oznacza, że pacjent korzystający z takich usług nabywa pełen katalog praw pacjenta, wynikających m.in. z ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta.

W praktyce oznacza to prawo do:

  • rzetelnej informacji o zabiegu, ryzykach i możliwych powikłaniach,
  • świadomej zgody na zabieg,
  • dokumentacji medycznej,
  • zachowania tajemnicy medycznej,
  • zgłoszenia skargi do Rzecznika Praw Pacjenta lub NFZ (w określonych przypadkach).

Jeżeli zabieg został wykonany przez osobę nieuprawnioną, pacjent może skutecznie argumentować, że doszło do naruszenia jego praw już na etapie kwalifikacji do procedury.

Co powinni zrobić pacjenci przed zabiegiem?

W obecnym stanie prawnym pacjent, który chce skorzystać z zabiegu estetycznego, powinien:

  • sprawdzić, czy osoba wykonująca zabieg jest lekarzem lub lekarzem dentystą,
  • zapytać o prawo wykonywania zawodu,
  • upewnić się, że prowadzona jest dokumentacja medyczna,
  • otrzymać formularz świadomej zgody.

Brak tych elementów powinien być sygnałem ostrzegawczym, że procedura może być wykonywana niezgodnie z prawem.

Nowy standard czy początek kontroli?

Stanowisko Ministerstwa Zdrowia nie jest jedynie opinią – stanowi wyraźny sygnał interpretacyjny dla:

  • sądów,
  • prokuratury,
  • organów nadzorczych,
  • Rzecznika Praw Pacjenta.

Można się spodziewać, że w najbliższych latach kontrole działalności z zakresu medycyny estetycznej będą intensywniejsze, a linia orzecznicza w sprawach powikłań po takich zabiegach będzie coraz bardziej restrykcyjna wobec osób działających bez uprawnień.

Uznanie medycyny estetyczno-naprawczej za świadczenie zdrowotne oznacza istotną zmianę na rynku usług beauty w Polsce. Dla pacjentów jest to krok w stronę większego bezpieczeństwa i jasnych standardów. Dla podmiotów świadczących usługi estetyczne – konieczność realnego dostosowania się do prawa, a nie jedynie zmiany nazewnictwa w ofercie.

Z perspektywy prawa medycznego jest to wyraźne potwierdzenie zasady, że tam, gdzie zaczyna się ryzyko zdrowotne, kończy się kosmetyka, a zaczyna medycyna.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *